Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

#35 - 'Pamietnik starego pierdoly'

Mon Jul 14, 2008, 11:31 AM
Fragmentaryczne streszczenie i cytaty wybitnego pamietnika autorstwa Rolanda Topora. ;>

motto ksiazki: 'Najkrotsza droga do stania sie osobistoscia wiedzie przez umiejetnosc wybrania wlasciwego towarzystwa', Balthasar Gracian.

'Trocki oddal do mojej dyspozycji specjalny pociag, bym mogl podrozowac po republikach radzieckich, a Stalin oddelegowal do mojej ochrony swojego osobistego goryla, malowniczego Gruzina o imieniu Jurij. Czesto z nim przesiadywalem, bo z moja zona coraz trudniej bylo wytrzymac. Ochroniarz znal mnostwo anegdot o Stalinie, od ktorego byl przywiazany jak pies. Jedna z nich, dosc pieprzna, moge powtorzyc. Stalin uwielbial potrawke z jagniat karakulowych, lecz jego zona nie chciala mu jej przyrzadzac, gdyz po tak ciezki daniu puszczal baki. Zdarzylo sie pewnego dnia, ze Stalin spotkal na placu Czerwonym Malenkowa i poszli razem do restauracji. W karcie byla portrawka jagnieca. Stalin zamowil. Naturalnie bzdzil przez caly dzien i wieczorem wracal do domu troche spiety. Na progu czekala zona. 'Kochanie - oznajmila - mam dla ciebie niespodzianke'. Zawiazala mu oczy i zaprowadzila na zwyczajowe miejsce przy stole w jadalni. Sama pospieszyla do kuchni. Korzystajac z chwili samotnosci, Stalin wypuscil gazy, po czym opuscil spodnie i rozgonil otaczajace go zepsute powietrze, nastepnie slyszac, ze zona wraca - szybko ubral sie z powrotem. Wtedy malzonka zjela mu opaske z oczu, wykrzykujac radosnie: 'Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, kochanie, spojrz, zaprosilam wszystkich twoich przyjaciol z Rady Najwyzszej!'

[z pewnych przyczyn zaistnialych podczas podrozy po ZSRR, zona Topora musiala leczyc sie u Freuda. nocy pewnej Toporowi przysnilo sie, ze popelnia zbrodnie, niczym w dzielach Fontaine'a.]

';Pedem ruszylem do kliniki, w ktorej leczyla sie moja zona, i tak dlugo nalegalem,a z obudzono doktora Freuda. Zjawil sie w rannych pantoflach i szlafmycy.
-Alez, drogi przyjacielu, panska zona jest w dobrych rekach, prosze wiec tak sie nie przejmowac!
- Nie o nia sie niepokoje, lecz o siebie. Lekam sie, ze jestem potworem.
Zaczalem mu opowiadac ten straszliwy sen, ktory dopiero co wysnilem. Gdy skonczylem, spostrzeglem, ze przysnal.
Mowil przez sen. Slowa przez zwiazku, lecz pelne ukrytych znaczen. Potrzasnalem nim, zeby sie obudzil, a on oswiadczyl:
- Symbolika panskiego snu jest latwa do odczytania. Niepokoja pana drobne problemy natury seksualnej, do ktorych dolaczyl sie narastajacy kompleks Edypa oraz mocne poczucie winy. Slowem, blahostka, pod warunkiem, ze kocha sie swoja matke. Mozna w panu czytac niczym w ksiazce. Jest pan jak przejrzysta bania napelniona po brzegi zlymi myslami. To znaczy tym, co wy zwykliscie nazywac zlymi myslami. Prawdziwa moralnosc nie ma nic wspolnego z La Fontaine'em! Niechze sie pan wezmie w garsc , musi pan uwolnic sie od tych swoich widziadel.
Bylem oszolomiony i zachwycony tymi odkryciami.
-Czy to znaczy, profesorze, ze zyjemy na dwoch plaszczyznach, jednej swiadomej, a drugiej... jak to powiedziec?
- Podswiadomej? Alez tak. Co do joty. Istnieje w nas szara strefa, z ktorej nie zdajemy sobie sprawy w istnieniu swiadomym. Wiec kiedy dotrze do nas echo ego, popadamy w przerazenie, tak jak i panu sie to zdarzylo. Ze swojej strony uwazam, ze to uczucie strachu jest smieszne. Podswiadomosc go nie potrzebuje, ale nam w wielu przypadkach moze ono pomoc ustalic sposob leczenia...
- Czy moze takze pomoc w tworzeniu sztuki?
- Dlaczegozby nie? Trwoga przejawia sie w dzielach Boscha, Goi i wielu innych...
Opuscilem Freuda w stanie nieopisanego uniesienia. Na koncu jezyka mialem slowo: 'SURREALIZM'.'

[Tutaj Topor wyrusza wyrusza do Paryza.]

'- Mysli pan, ze to sie uda? - pytal zaniepokojony co dziesiec minut.
- Daje panu na to moje slowo.
- Ale to wyglada niepowaznie i nie ma nic wspolnego z tradycja francuska!
- Tradycja sie zmieni.
- Watpie.
- Prosze sprobowac. Niczym pan nie ryzykuje.
[...]
- Nowosci, nowosci! Dobrze panu mowic! A jesli beda sie ze mnie smiac?
- Nie beda. wprost przeciwnie. Stanie sie pan wyrocznia, jak papiez.
Potarl podbrodek i wystekal:
- Tylko ze ja jestem lekarzem. To naklada na mnie pewna odpowiedzialnosc.
Musze sie przyznac, ze w koncu poslalem go do diabla.
- Niech pan robi, jak chce. Ale jesli pan nie zajmie sie surrealizmem, zaproponuje go w ZSRR! Albo w Stanach Zjednoczonych!
Pobladl.
- Nie bedzie pan tak niewzdzieczny! Francja dala panu tak wiele! To ona i tylko ona powinna odgrywac pierwszoplanowa role w sferze idei!'

[W 1924 roku André Breton wydal 'Manifest surrealizmu'.]

[Topor uznal, iz surrealisci zrobili z siebie stowarzyszenie przypominajace partie polityczna lub kosciol.]

'Za bardzo cenilem sobie wniezaleznosc. Wycofalem sie.
Breto wytoczyl mi proces. Zostalem uznany winnym, mimo wzruszajacej mowy obronczej wygloszonej przez Picassa oraz wstawienia sie Dalego. Ale wyrok zapadl juz zaocznie, bo ja zdazylem uciec z Paryza. [...] Surrealisci jednak mi nie popuscili. Oskarzyli mnie o szpiclowanie, odnosicielstwo, plagiatorstwo i homoseksualizm. Mialem wiele nieprzyjemnosci z powodu naglosnieniae tej afery.'

[Topor probowal odzyskac dobra slawe nowymi obrazami.]

'Zadna gazeta o nich nie wspomniala, paryska koteria nie znioslaby mojego sukcesu. Stracilem cierpliwosc. Ach, uczciwosc wtedy nie byla w modzie. Na wlasny koszt opublikowalem pamflet, ktorego tytul stawial odwaznie kropke nad i: 'Wojna tuz, tuz'. Wreszcie uzyskalem pozadany efekt. Najwieksze gazety odpowiedzialy na moj krzyk. Robiono ze mna wywiady, fotografowano. Szczerze przedstawialem swoje zle przeczucia: zblizajacy sie kryzys gospodarczy, nieuchronny upadek imperiow kolonialnych, szerzenie sie ruchow faszystowskich w Europie. Nie uwierzono mi, lecz odnoszono sie do mnie z szacunkiem. Ruszyla sprzedaz bylem uratowany!'

'Herman Hesse probowal opisac mnie w Wilku Stepowym. Mial dobre intencje, ale wszystko pomieszal!'

Fragmenty na temat wplywu na wielu pozostalych artystow - stworzenie przez Topora posuwizmu, kubizmu etc. - nie bede opisywac, bowiem radze kazdemu przeczytac te ksiazke, ot!

;>

  • Mood: Euphoric
  • Reading: 'Mémoires d'un vieux con' by Roland Topor

Devious Comments

love 0 0 joy 0 0 wow 1 1 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
Hidden by Owner
:iconpoisonivy666:
nadwyraz interesujące :confused:

--
we would like to see most of the humanary's killed off,
becouse it's unworthy it is unworthy of the gift of life
:iconprelud-deszczowy:
Jak widzę historia sztuki, życia politycznego i właściwie jakakolwiek forma życia na salonach w XX wieku właściwie jest mi nie znana, nie wiedziałem nawet o istnieniu takiej osoby a co dopiero o jego wpływie na współczesną kulturę. Ach ta moja ignorancja... Humor i ironia bije naprawdę niezwykłym blaskiem. Książkę nie omieszkam przeczytać. Niewątpliwie inspirujące dzieło które aż prosi się o pewne ironiczne spojrzenie na naszą rzeczywistość.
:iconlady-green:
Oh, stary dobry Topor. Pewnie przeczytam, znając mój niepohamowany apetyt na książki. Lecz po przeczytaniu "Chimerycznego Lokatora" nic już nie było tak jak wcześniej? Czytałaś może?

--
"and her unnatural squeak echoed the walls, until the clock beat seven times."
:iconrighteoussuicide:
Nie wiem sama co mam o tym myśleć, na początku widziałam groteskę, potem stwierdziłam, że nie znam znaczenia tego słowa, na końcu zawinęłam niewiedzę ze genialnością autora i wyszedł mi niezły bagienny roztwór w głowie :> może to jakiś płyn mózgowy, chyba było kiedyś coś takiego :P

Nie wiem czy bym się na nią skusiła :P kto wie, kto wie.

--
Czy zachowało tamten blask, Prowansji niebo pełne łask, a może dawno puste jest?
:iconklaudynaluna:
cieniutka, rozbawia do lez, polecam ;)

--
[link] :devilish:
vampirism in art & life
:iconklaudynaluna:
dopiero zaczynam moja przygode z Toporem ^^ a dziekuje za polecenie tytulu;>

--
[link] :devilish:
vampirism in art & life
:iconklaudynaluna:
ciekawe, co by bylo, gdyby surrealizm narodzil sie w ZSRR... :D

--
[link] :devilish:
vampirism in art & life
:iconrighteoussuicide:
zapamiętam, tak samo jak z tym forum :D żeby nie było! :D

--
Czy zachowało tamten blask, Prowansji niebo pełne łask, a może dawno puste jest?

Journal History

Site Map